Rozmawiamy z Michałem Przybeckim, założycielem i właścicielem Ośrodka Jazdy Konnej „Michałówka” – o miłości do koni, pasji jeździeckiej, dynamicznym rozwoju ośrodka, a także zawodach towarzyskich, które odbędą się już 7 maja. Osiedle Rozalin jest głównym partnerem wydarzenia. Warto podkreślić, że Michałówka znajduje się zaledwie 15 minut drogi z Lusówka.

Michałówka istnieje od 2009 r. Jak narodził się pomysł rozwoju ośrodka?

W zasadzie zaczęło się już dawno. Na pierwszą komunię wszyscy moi koledzy kupowali sobie rowery, a ja kupiłem sobie konia. Zawsze było to moim marzeniem. Zresztą głównym tematem moich dziecięcych rysunków też zawsze były konie. Jak poszedłem na studia, pojawił się pomysł, żeby zrobić kurs instruktora. W ramach zajęć z WF wybrałem oczywiście jeździectwo – z panem doktorem Markiem Hyżym. Poznałem też wtedy Pana Tadeusza Szymoniaka. To on pomógł mi w rozwijaniu mojej pasji – już na poważnie. W zasadzie jest ojcem chrzestnym tego wszystkiego, co się później wydarzyło. Zaczęło się więc od marzeń, a powoli przeradzało się w ośrodek z prawdziwego zdarzenia. Stopniowo przekonywałem też rodziców do przekształcania gospodarstwa rolnego w ośrodek konny. Zaczynaliśmy od trzech koników, a teraz mamy pięćdziesiąt koni i już żadnej świnki.

Dzisiaj Michałówka jest znana już nie tylko w Tarnowie Podgórnym, Poznaniu czy Wielkopolsce, ale też za granicą. Jak wygląda Wasza aktualna oferta?

Rzeczywiście obecna rozpoznawalność Michałówki wykroczyła już poza granice Polski. Pracujemy między innymi z hodowcami z Belgii czy Holandii. Nasza oferta dostosowana jest do bardzo różnych oczekiwań klientów i partnerów. Jest bardzo szeroka – począwszy od nauki jazdy dla początkujących, prowadzonej przez dwie doświadczone instruktorki, po trening koni sportowych, który realizuję wspólnie z moją dziewczyną. W zasadzie proponujemy wszystko, co związane z końmi.

Wiadomo nie od dziś, że kontakt z końmi to również doskonały sposób spędzania wolnego czasu przez dzieci. Jakie są Twoim zdaniem zalety takich zajęć?

Przede wszystkim to doskonały pomysł, żeby zarazić ich jakąś pasją. Poza tym konie pokazują na pewno, że trzeba być cierpliwym, że trzeba być pokornym. Zajęcia, nauka jazdy, opiekowanie się zwierzętami to świetna nauka tego, że nie wszystko przychodzi tak łatwo, jak w komputerze. Pokazuje, że aby cokolwiek osiągnąć, trzeba naprawdę ciężko pracować. Dalsze etapy przygody z końmi – na przykład pierwsze zawody uczą też tego, że nie zawsze się wygrywa, że wszystko idzie zawsze, jak z płatka. Inna sprawa, że bardzo szybko się to weryfikuje, czy ktoś naprawdę kocha konie czy chce sobie tylko pojeździć.

Jak zachęciłbyś kogoś do rozpoczęcia przygody z jeździectwem?

To trzeba po prostu poczuć. Na siłę nie da się nikogo nauczyć, zmusić. Pomagają na pewno profesjonalni instruktorzy, którzy powoli wprowadzają w świat jeździectwa. Później przeradza się to w lekcje samodzielne. Wielu uczniów z naszej szkółki posiada już swoje konie i startuje w zawodach, a zaczynali od zera i mieli po drodze różne perypetie.

7 maja organizujecie już szóste zawody jeździeckie. Jaki charakter będzie miała ta impreza?

Rzeczywiście. Pierwsze zawody były dość skromne, ale sukcesywnie się wszystko rozrastało. Mamy coraz więcej partnerów i sponsorów, a także coraz więcej uczestników. W tym roku naszym głównym sponsorem będzie Osiedle Rozalin. Po raz pierwszy dzięki temu mamy zawody pod czyimś patronatem. Oczywiście wydarzenie ma charakter otwarty, także zapraszamy serdecznie wszystkich zainteresowanych. Będą to zawody towarzyskie – przeznaczone dla osób początkujących, od których przeważnie zaczyna się przygoda z zawodami – zarówno dla konia, jak i jeźdźca. W zawodach wezmą udział również dzieci.